Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółową ofertą po kliknięciu w nazwę miasta.

 

 

button-jaworzno.png                  facebook_logo.jpg     

 

 

button-czestochowa.png                 facebook_logo.jpg      

 

     Uczniami sekcji sportowego tańca towarzyskiego są tancerze, którzy postanowili nie rozstawać się z tańcem po kilku miesiącach nauki. Zapragnęli zgłębiać tajniki sztuki tanecznej, doskonaląc bez końca swój warsztat. Dla wielu z nich taniec stał się ich życiem. Nasi uczniowie to wspaniali, zdyscyplinowani, doskonale zorganizowani tancerze, którzy spędzają swój czas na sali treningowej w gronie znajomych, doskonaląc swoje taneczne umiejętności. Nie obca jest im ciężka praca, pot i niepowodzenia. Uczą się przegrywać i wygrywać - tak na turniejach jak i codziennie - na sali treningowej. Konsekwencja, upór, czas i pokora decydują o ich SUKCESIE.

 

hrline.gif

 

Wykład wygłoszony podczas kongresu Brytyjskiej Federacji Tańca (BDF) w Blackpool w maju 1994 r.

przez

LENA GOODMANA

(tekst nieautoryzowany, przetłumaczony z zapisu na taśmie video)

 

 

 

          Kiedy usłyszałem, że tematem mojego wykładu ma być charyzma w tańcu zacząłem się zastanawiać nad tym czym ona jest. Według mnie jest to umiejętność wpływu na innych ludzi, przyciągania ich wzroku do swojej osoby. I dzisiaj właśnie chciałbym pomówić o tym w jaki sposób uzyskać tę szczególną cechę tańca. Przede wszystkim nie można mówić o charyźmie wprost. Trzeba najpierw poznać wiele aspektów, wiele zagadnień tanecznych, a potem dopiero otwiera się możliwość stania się charyzmatycznym.

Dla nas tancerzy, którzy jesteśmy bardzo zaangażowani w taniec i nauczanie, ciężko jest nagle stanąć i popatrzeć wstecz i powiedzieć czym naprawdę jest taniec?. Jedną z możliwości jest znalezienie innego tematu, innego obszaru, dzięki któremu będziemy mogli wytłumaczyć sobie czym jest taniec. I ja właśnie postaram się to zrobić.

Wyobraźmy sobie rzekę - szeroką na 3 mile, która płynie prosto w dal. W górę tej rzeki płyną łódki, i w każdej łódce wiosłuje chłopak i dziewczyna. Niektórzy wiosłują zgodnie i posuwają się dalej, niektórzy zaczynają się kłócić i wtedy ich łódka zaczyna się kręcić w miejscu lub nawet się cofa. Mogą się cofnąć tak daleko, że wpadną do wodospadu, z którego nigdy się nie wydostaną. Pozostali płyną na przód.

            Wzdłuż rzeki, na jej brzegach stoją przewodnicy wskazujący drogę.

Łódki co pewien czas przybijają do brzegu i proszą o radę. Są dobrzy przewodnicy i są też gorsi. Ale czasem ten słabszy przewodnik powie tylko jedno słowo, które rozbłyśnie niczym iskra w naszym rozumie.

            Posuwając się dalej pod prąd, napotykamy różne odnogi rzeki. Niektóre łódki postanawiają wybrać te kręte dróżki wodne a tam najczęściej wpadają w błoto, z którego często już nigdy się nie wydostają. Inni wioślarze płynący rzeką przyglądają się sąsiednim łódkom i naśladują te które wydają się im ładniejsze. Wówczas przewodnicy mają problem, której łódce jak pomóc, bo wszystkie wyglądają tak samo.

      Często osobie z jednej łódki spodoba się wioślarz z innej, wtedy porzuca on swoją załogę i przyłącza się do innej, rozbijając ją jednocześnie, co nie zawsze wychodzi na dobre.

          Czym dalej posuwamy się w górę rzeki, tym staje się ona węższa i węższa. Jest coraz trudniej mijać kolejne łódki. Na samym końcu jest już tak wąsko, że mieści się tylko 6 łódek płynących jedna za drugą i w żaden sposób nie da się ich wyprzedzić. Musimy więc czekać, aż wyprzedzający nas wioślarze zmęczą się i ustąpią nam miejsca.

I tak wygląda według mnie taniec turniejowy.

 

 

Druga część mojego wykładu dotyczy kontaktu z nauczycielem.

            Często widzimy takie scenki przed lekcjami. Para wpada zziajana na salę, równo o czasie lub kilka minut po, partner otwiera torbę, wyciąga z niej buty i zaczyna je szczotkować, brudząc przy tym parkiet. Następnie nauczyciel pyta co chcieliby dzisiaj robić?. Partner odpowiada, że nie ważne - partnerka, że nie wie. I w tym momencie pęka między nami nić porozumienia. Para nie skorzysta zbyt dużo z lekcji przy tak nagannym nastawieniu.

          Teraz opowiem jak taka lekcja powinna wyglądać. Para powinna przyjechać 15 minut przed zajęciami, zaparkować samochód, na parkingu wyczyścić buty, wejść na zajęcia wypoczęta i przygotowana. Na pytanie co będziemy dzisiaj robić, odpowiadamy, że tydzień czy dwa tygodnie temu robiliśmy np. cha-cha-cha lub paso doble i to a to jest jeszcze niedopracowane, więc chcielibyśmy to wyczyścić.

Jesteśmy pełni entuzjazmu i nasz nastrój udziela się trenerowi, który z pewnością da z siebie wszystko, aby sprostać naszym oczekiwaniom.

Teraz przedstawię ideę idealnego partnerstwa.

          Dla mnie moim wielkim bohaterem z dziecinnych lat był Ray Rogers. Był on kowbojem, miał 2 pistolety wetknięte za pas i białego konia imieniem Trigger (Spust). Proszę państwa, w ciągu 50 filmów, które z nim oglądałem, Ray nigdy nie kopnął swojego konia. Gdy pewnego dnia musieli jechać przez długi czas przez pustynię i Ray znalazł kałużę to zaczerpnął wodę w kapelusz i podał ją najpierw swojemu koniowi.

Zastanawiacie się pewnie państwo, czemu o tym mówię. A mówię o tym dlatego, gdyż na 4 tygodnie przed Blackpool byłem na jednym z treningów, na którym spodziewałem się zastać pary trenujące w skupieniu. Zobaczyłem jednak tancerzy wrzeszczących na siebie i kłócących się ze sobą. Takie podejście do tańca nigdy nie doprowadzi do jakiegokolwiek sukcesu. Zachowanie takie przypomina właśnie kręcącą się w miejscu łódkę.

         Jako tancerz nie byłem urodzonym talentem i musiałem wiele ćwiczyć. Bardzo jednak lubiłem ćwiczyć. Miałem wiele problemów z utrzymaniem ramy i nadgarstka w tańcach standardowych. Nie szło mi dobrze unoszenie i opadanie. W pewnym momencie zrozumiałem, że nie jestem w stanie myśleć o wszystkim jednocześnie. Postanowiłem skupić uwagę tylko na jednej rzeczy - na moim nadgarstku. Wszystko inne było nieważne. Po kilku treningach zacząłem myśleć tylko o unoszeniu i opadaniu i tylko to ćwiczyłem. Po pewnym czasie zauważyłem, że nie mam już z tymi elementami żadnych problemów.

Taniec jest nawykiem, więc jeśli coś wyćwiczymy, potem będziemy mogli to wykonywać bardzo dobrze nie myśląc o tym.

Pamiętajmy też o tym, że trenerzy nie są kimś nadzwyczajnym. Są oni zwykłymi ludźmi, którzy poprzez ciężki trening doszli do pewnego poziomu, dzięki któremu mogą przekazywać wiedzę innym. Młodzi tancerze też kiedyś będą trenerami, więc nie wymagajmy od naszych nauczycieli zbyt wiele

Jeśli na przykład przyjdzie jednocześnie 5 par i każda z nich będzie chciała nową choreografia rozpoczęcia rumby to trenerowi będzie niesłychanie ciężko ułożyć to tak, aby nic się nie powtórzyło.

Starajmy się więc dużo pracować sami, wykorzystywać własną wyobraźnię, próbować nowych rozwiązań, gdyż także jesteśmy sami dla siebie trenerami.

 

 

hrline.gif